Robert Lewandowski podpisał kontrakt z Chicago Fire pod koniec czerwca 2026 i wystąpił w pierwszych meczach klubu w lipcu i sierpniu. W debiucie domowym 1 sierpnia na Soldier Field pojawiło się niemal 33 tys. widzów, a ogólna liczba jego trafień w MLS do połowy września wynosiła 6 goli w 9 meczach z dodatkowymi asystami. Transfer wywołał wyraźne zainteresowanie ze strony polskiej społeczności w Chicago i na niektórych spotkaniach poza miastem.
Jak zmieniła się frekwencja?
Wejście Lewandowskiego zintensyfikowało sprzedaż biletów przy wybranych spotkaniach. Debiut na Soldier Field 1 sierpnia przyciągnął blisko 33 tysiące osób, a mecz z Interem Miami zgromadził rekordową widownię sięgającą ponad 60 tysięcy. Dziennikarz Alex Calabrese ocenił, że na większość meczów przychodzi około pięciu tysięcy kibiców więcej — według jego szacunku średnia wzrosła z około 25 do 30 tysięcy.
Jak wpłynął na grę i wyniki?
Na boisku pojawiają się wymierne efekty. Lewandowski zdobył kilka goli, które pomogły drużynie w serii zwycięstw; Chicago zanotowało między innymi serię pięciu wygranych, co media opisały jako wynik, jakiego klub nie miał od 2000 roku. Jego styl — klasyczna „dziewiątka” oczekująca podań — zmienił rozgrywanie akcji i wymusił korekty taktyczne po odejściu poprzedniego napastnika Hugona Cuypersa. Z drugiej strony mecze pokazują też słabości zespołu: przeciwko New England Revolution Fire oddało 22 strzały przy 71% posiadania piłki, ale przegrało 1:2 z powodu błędów w obronie. W tym spotkaniu Lewandowski miał okazję w doliczonym czasie gry i trafił głową nieznacznie obok słupka.
Co dalej dla Chicago Fire?
Władze klubu i sztab wskazują, że transfer miał wzmocnić zespół w walce o trofea. Cele obejmują kwalifikację do play-off i rywalizację o MLS Cup oraz puchary krajowe. Rywalizacja w tabeli pozostaje jednak napięta, a terminarz daje niewiele czasu na poprawę. Następne ligowe spotkanie Chicago zaplanowano na 2026-09-20 z Nashville SC.