Kurumdy (6613 m) to miejsce, gdzie rankiem 16 sierpnia dron odnalazł ślady wskazujące na wypadek z udziałem trzech alpinistów. Grupa weszła na szczyt granią północną 1 sierpnia, a z ostatnią łącznością kontaktowała się 2 sierpnia. Wspinali się z zamiarem zejścia zapowiedzianym na 4 sierpnia. Obecnie kierownictwo akcji informuje o przygotowaniach do sprowadzenia odnalezionych na stoku rzeczy i prawdopodobnych zwłok.
Jak przebiegały poszukiwania?
Poszukiwania rozpoczęły się 7 sierpnia z udziałem ratowników MCzS Kirgistanu oraz wolontariuszy. Służby dwukrotnie sprawdzały umówione miejsce odbioru — samochód pojawiał się tam, lecz wspinaczy nie było. Przyczyną utrudnień było między innymi awaryjne działanie satelitarnego telefonu i ograniczona łączność przez chińskiego operatora. Przyjaciele zaginionych zorganizowali zbiórkę na wsparcie akcji poszukiwawczej.
Na miejscu ratownicy analizowali możliwe tory upadku, korzystając ze znalezionego sprzętu. Operacja obejmowała rekonesans grani i dolin przyległych do rejonu ataku. Z uwagi na warunki pogodowe teren oceniano jako niebezpieczny dla przeprowadzenia natychmiastowej akcji sprowadzenia.
Co wskazał dron?
Dron sfilmował rano strefę świeżego oderwania na wysokości około 5400 m. W lawinisku kamera zarejestrowała buty w rakach, części odzieży i sprzętu oraz zarysy, które kierujący akcją Aleksandr Smirnow odczytuje jako ciała. Nagranie nie pokazuje wyraźnie ludzi — większość terenu przykrywa śnieg i kamienie. Na podstawie rozmieszczenia przedmiotów odtwarzane są możliwe tory upadku.
Co dalej?
Na zboczu rzekomo widać linę łączącą znalezione sylwetki, co sugeruje, że wspinacze poruszali się związani. Pełne potwierdzenie tożsamości i oględziny będą możliwe dopiero po dotarciu ratowników na miejsce. Sztab zapowiada przygotowania do operacji sprowadzenia z uwzględnieniem bezpieczeństwa służb.
Obóz ratowników jest zwijany z powodu pogody, a dalsze działania zostaną podjęte, gdy warunki pozwolą na bezpieczny transport. Organizatorzy poinformowali o zamknięciu zbiórki na rzecz akcji i ostrzegli, że osoby prowadzące zbiórki w ich imieniu mogą działać jako oszuści. Poproszono media, by nie kontaktowały się bezpośrednio z rodzinami zaginionych.
W skład grupy wchodzili: Maksim Polański (43 lata, Białoruś), Nikołaj Swiridow (60 lat, Białoruś) i Siergiej Rubcow (37 lat, Litwa). Dwaj pierwsi posiadali tytuł Śnieżnej Pantery za zdobycie pięciu siedmiotysięczników byłego ZSRR. Cała trójka wcześniej wspólnie zdobyła Pik Rewolucji.