W meczu rozegranym na Stadionie Miejskim w Białymstoku gospodarze zapewnili sobie znaczną przewagę przed rewanżem, wygrywając Jagiellonia 4:0. Bramki zdobyli Jesus Imaz z efektownie powtórzonego rzutu karnego, Jeremy Agbonifo pod koniec pierwszej połowy, Ibrahim Alhassan autor samobójczego trafienia oraz Sergio Lozano w doliczonym czasie gry.
Jak przebiegał mecz?
Iberia zaczęła spotkanie aktywnie i miała kilka groźnych sytuacji w pierwszych minutach. Jagiellonia potrzebowała ponad kwadrans, by ustabilizować grę i przejąć inicjatywę. W 34. minucie sędzia podyktował rzut karny, którego pierwsza próba została obroniona, ale arbiter nakazał powtórkę i Jesus Imaz wykorzystał drugą próbę. W doliczonym czasie pierwszej połowy Jeremy Agbonifo podwyższył wynik na 2:0.
Po przerwie gospodarze w 62. minucie zyskali trzeci gol po niefortunnym dośrodkowaniu, które wpadło do siatki po interwencji obrońcy gości. Iberia kilkakrotnie próbowała odpowiedzieć i w 51. minucie piłka trafiła do siatki przeciwników, lecz bramka została anulowana z powodu faulu w środku pola. Sergio Lozano ustalił rezultat strzałem w 90+2 minucie.
Dlaczego Gruzini krytykują sędziów?
Trener Iberii, Andrij Demczenko, podczas konferencji prasowej wskazał na decyzje arbitra i pracę VAR jako istotny czynnik wpływający na końcowy wynik. Demczenko przekonywał, że sędzia dwukrotnie skrzywdził jego drużynę: pozwolił na powtórzenie rzutu karnego i anulował prawidłowo zdobyty gol. Pomocnik Nika Sucharulaszwili również podkreślił, że jego zespół miał dobry początek i nie zasługiwał na tak wysoką porażkę.
Co to oznacza dla rewanżu i terminarza?
Wynik stawia Jagiellonię w bardzo korzystnej sytuacji przed rewanżem w Tbilisi, zaplanowanym na 27 sierpnia o godzinie 18:00. Czterobramkowa zaliczka daje drużynie z Białegostoku dużą przewagę, ale trenerzy obu stron podkreślali, że dwumecz nie jest jeszcze formalnością.