Projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych trafił na porządek obrad rządu w połowie września 2026 r. Przepisy mają objąć przedsiębiorstwa zajmujące się wytwarzaniem paliw ciekłych oraz podmioty sprowadzające paliwa w ramach importu lub nabycia wewnątrzwspólnotowego. Zakres czasowy daniny wyznaczono na okres od 1 marca do 31 grudnia 2026 r.
Jak będzie liczona danina?
Podstawę opodatkowania ma stanowić nadwyżka przychodów ze sprzedaży paliw ciekłych ponad poziom, który firma osiągnęłaby przy zastosowaniu swojej średniej marży ze sprzedaży z 2025 r., powiększonej o 20 proc. Tylko ta część przychodów określona jako „nadzwyczajny zysk” ma podlegać daninie. Stawka zaproponowana przez rząd wynosi 60% od tak ustalonej podstawy.
Projekt przewiduje mechanizm samoobliczenia: miesięczne zaliczki oraz roczne rozliczenie za pomocą dedykowanej deklaracji podatkowej. W uzasadnieniu rząd podkreśla, że konstrukcja ma wykluczyć objęcie zwykłej rentowności czy efektów normalnego rozwoju przedsiębiorstwa.
Czy podatek już obowiązuje?
Nie. Umieszczenie projektu na posiedzeniu Rady Ministrów nie oznacza wejścia przepisów w życie. Aby danina zaczęła obowiązywać, rząd musi przyjąć projekt, a następnie Sejm i Senat muszą uchwalić ustawę, po czym prezydent może ją podpisać. Pierwsza wersja ustawy została uchwalona przez parlament latem 2026 r., ale prezydent Karol Nawrocki 24 lipca skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego, podnosząc zarzut działania prawa wstecz. Rząd zapowiada kolejne podejście i wprowadzenie rozwiązań wykluczających retroaktywność.
Jakie są argumenty polityczne i gospodarcze?
Rząd uzasadnia projekt koniecznością odzyskania części nadzwyczajnych korzyści sektora paliwowego i przeznaczeniem wpływów na działania osłonowe, w tym na programy obniżające ceny paliw. W poprzedniej wersji regulacji szacowano wpływy na około 4 mld zł. Niektórzy analitycy sugerują, że przy utrzymaniu cen ropy wpływy mogłyby być wyższe — według jednego z oszacowań nawet do około 10 mld zł.
Przeciwnicy, w tym Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego, ostrzegają, że połączenie podwyższonego CIT z dodatkowymi daninami może obciążyć sektor, utrudnić finansowanie inwestycji na dekarbonizację i zostać częściowo przeniesione na odbiorców w postaci wyższych cen. Branża zgłasza też wątpliwości konstytucyjne i proporcjonalności rozwiązania. Orlen znalazł się poza listą sygnatariuszy części apelów branżowych.
Co to oznacza dla kierowców i firm?
Na obecnym etapie wprowadzenie podatku nie wymaga od kierowców ani przedsiębiorców żadnych działań. Rząd twierdzi, że wpływy miałyby pomóc w finansowaniu mechanizmów osłonowych, które mogą ograniczyć skutki wzrostu cen paliw. Pałac Prezydencki wskazywał natomiast na ryzyko przerzucenia części kosztów na klientów oraz na problem retroaktywności, który zatrzymał pierwszą wersję ustawy.
Projekt ma być rozpatrywany przez rząd w drugiej połowie września 2026 r.; dalsza ścieżka obejmuje prace parlamentarne i decyzję prezydenta.