W nocy ze środy na czwartek służby odnalazły na polu w rejonie Tarnawa-Kolonia lej o średnicy około około 10 metrów oraz fragmenty niezidentyfikowanego obiektu. Alarm w Lublinie uruchomiono o godzinie 3:50, a po kilku minutach nadano sygnał odwołujący. Mieszkańcy okolicznych miejscowości zgłaszali potężny huk i drgania szyb w domach. Na miejsce wysłano patrole policji, straż pożarną oraz siły wojskowe.
Co znaleziono na miejscu?
Po godzinie 5.00 załoga śmigłowca wskazała prawdopodobne miejsce upadku na polu oddalonym około 2 kilometrów od zabudowań. Ratownicy zabezpieczyli teren i przekazali odnalezione elementy pirotechnikom oraz specjalistom do dalszych badań. Na miejscu nie odnotowano osób poszkodowanych ani uszkodzeń budynków.
Lej, który opisują służby, ma około około 10 metrów średnicy. Szczątki określane są w komunikatach jako niezidentyfikowane i aktualnie przeprowadzana jest ich analiza. Wyniki badań będą podstawą do oficjalnej identyfikacji obiektu.
Jak działały wojsko i służby?
Poszukiwania rozpoczęto po utracie kontaktu radarowego z obiektem. Na radarach widoczny był tylko jeden obiekt, co doprowadziło do poderwania myśliwców F-16. Dowództwo Operacyjne przekazało, że wykryto intensywną aktywność lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, prowadzącą uderzenia na Ukrainę. W powietrzu były dyżurne pary myśliwców oraz samolot wczesnego ostrzegania, a naziemne systemy obrony powietrznej osiągnęły stan podwyższonej gotowości.
Co postanowił rząd i jakie są dalsze kroki?
Premier Donald Tusk poinformował na platformie X o naruszeniu przestrzeni powietrznej i zwołał zespół koordynacyjny, który ma się zebrać o 10:15 w Lublinie. W zespole mają uczestniczyć minister obrony oraz służby działające na miejscu zdarzenia. Premier udał się na Lubelszczyznę, a rzecznik rządu przekazał, że odbyły się rozmowy z prezydentem Karolem Nawrockim oraz z wicepremierem i ministrem obrony.
Śledztwo w sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Lublinie, z wydziałem zajmującym się sprawami wojskowymi. Strona ukraińska sugerowała, że mógł to być pocisk manewrujący typu Ch-101, lecz polskie służby tego nie potwierdziły. Do czasu zakończenia analiz oficjalna identyfikacja obiektu pozostaje otwarta, a media zagraniczne relacjonują przebieg zdarzeń.
Jak działa system alarmowy RCB i dlaczego Warszawa nie usłyszała syren?
System powiadamiania RCB obejmuje obszar wskazany przez służby i trafia tylko do telefonów logujących się do stacji bazowych na tym terenie. Decyzję o uruchomieniu syren podejmują lokalne władze samorządowe na podstawie informacji od wojewody i RCB. Ogłoszenie alarmu to modulowany dźwięk trwający 3 minuty, a odwołanie ma postać dźwięku ciągłego przez 3 minuty.
Ogólnopolskie ćwiczenia systemu pod kryptonimem „ALARM-26" odbyły się 21 lipca w godzinach od 7.00 do 19.00 i były zapowiedziane wcześniej, więc nocne uruchomienie syren nie miało związku z testem.
Zespół koordynacyjny ma zebrać się w Lublinie o o 10:15.