W niedzielę 26 lipca na ulicy Okulickiego we Wrocławiu doszło do ataku na 21-letniego obywatela Ukrainy i jego 20-letnią partnerkę. Kobieta trafiła do szpitala z obrażeniami. Policja zatrzymała dwie osoby w wieku 27 i 45 lat, a szef resortu poinformował o szybkich działaniach śledczych. Zastępczyni komendanta miejskiego wskazała, że sprawa wygląda na przestępstwo z nienawiści.
Co zawierało oświadczenie MSWiA?
Resort potępił akty nienawiści wobec obywateli Ukrainy i podał, że służby obserwują aktywność w internecie. MSWiA zaznaczyło, że materiały nawołujące do nienawiści lub znieważające z powodu narodowości są sprawdzane i kierowane do prokuratury. Minister Marcin Kierwiński przekazał także informację o zatrzymaniach i podkreślił, że brutalne przestępstwa nie pozostaną bez reakcji organów ścigania.
Czy to oznacza monitorowanie wszystkich opinii?
Nie. Viralowa grafika upraszczała komunikat i przedstawiła go jako śledzenie każdej wzmianki o Ukraińcach. Fakty mówią o analizie treści, które już w świetle prawa mogą być przestępstwem. Chodzi o publiczne nawoływanie do nienawiści i znieważanie z powodu narodowości, działania które mogą być ścigane na podstawie prawa karnego.
Jakie przepisy mają znaczenie dla użytkowników?
Prawo penalizuje m.in. zachowania opisane w art. 257 i art. 119 Kodeksu karnego. Resort przedstawił też dane obrazujące skalę problemu — liczba pokrzywdzonych obywateli Ukrainy w sprawach o znieważenie oraz przemoc i groźby wzrosła z 95 w 2020 roku do 273 w 2025 roku. Zwykła krytyka polityki lub ostra opinia nadal mieszczą się w granicach wolności słowa i nie są przedmiotem automatycznego ścigania.
Z perspektywy warszawskich internautów zasady te obowiązują tak samo jak w całej Polsce. MSWiA i prokuratura działają z siedzibą w Warszawie, ale komunikat odnosi się do istniejącej praktyki reakcji na mowę nienawiści, a nie do wdrożenia nowego programu monitoringu. Sprawdź źródło przed udostępnieniem sensacyjnego wpisu. 273.