W Warszawie psycholożka Ewa Woydyłło publicznie przeprosiła Igę Świątek, Arynę Sabalenkę oraz wszystkich, którzy poczuli się urażeni jej słowami. Kontrowersyjne wypowiedzi pojawiły się podczas nagrania podcastu "Return" i wywołały szeroką dyskusję medialną. W rozmowie z portalem WP SportoweFakty przyznała, że przekroczyła granice i że odczuwa wstyd i żal z powodu użytych określeń. Przeprosiny złożyła 5 sierpnia 2026 roku.
Co powiedziała Ewa Woydyłło?
W wypowiedziach skierowanych do Igi Świątek psycholożka miała określić ją jako "głupiutką i wystraszoną". O Arynie Sabalence mówiła m.in. "ruską babą", "ordynusem" oraz "po prostu facetem". W komentarzach pojawiła się także krytyka wobec Darii Abramowicz. Tak sformułowane opinie zostały w mediach uznane za obraźliwe i przekraczające dopuszczalne granice publicznej krytyki.
Jak psycholożka tłumaczyła swoje słowa?
Woydyłło tłumaczyła, że wypowiadała się nie jako ekspertka zawodowa, lecz jako kibicka tenisa i że na początku nagrania zastrzegła taką rolę. Stwierdziła, że rozmowa nie była zaplanowaną prowokacją, a podczas nagrania w studiu byli też inni uczestnicy, którzy nie przewidzieli takiego odbioru jej słów. Z perspektywy czasu uznała, że powinna była zachować większą ostrożność.
Psycholożka przyznała, że żałuje użytych określeń i że dziś odczuwa wstyd. Zapowiedziała chęć naprawienia szkody, lecz dodała, że nie jest pewna, jakie kroki byłyby adekwatne. Powiedziała też, że inaczej poprowadziłaby tę rozmowę — część tematów ucięłaby lub w ogóle nie zabierałaby głosu. Przeprosiny padły 5 sierpnia 2026 roku.