Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło śmierć polskiego wolontariusza, który został trafiony przez rosyjski dron w okolicach Charkowa. Do ataku doszło około 27 lipca. Mężczyzna regularnie dostarczał pomoc humanitarną mieszkańcom terenów położonych blisko linii frontu.
Kto potwierdził śmierć i jakie działania podjął resort?
Rzecznik resortu, Maciej Wewiór, przekazał informację mediom i złożył wyrazy współczucia rodzinie zmarłego. Ministerstwo Spraw Zagranicznych zadeklarowało, że polska placówka dyplomatyczna na Ukrainie zapewni bliskim niezbędne wsparcie konsularne. Resort zaapelował też o poszanowanie prywatności rodziny w tym trudnym okresie.
MSZ nie ujawniło danych osobowych wolontariusza ani szczegółów przebiegu ataku, powołując się na ochronę prywatności. Informacje o śmierci pojawiły się też na profilu grupy "Razem dla Ukrainy".
Jaką działalność prowadził zabity wolontariusz?
Mężczyzna był zaangażowany w transporty z pomocą dla ludności cywilnej i administrował profilem wspierającym mieszkańców terenów objętych działaniami zbrojnymi. Regularnie dowoził zaopatrzenie do miejscowości leżących blisko frontu, gdzie potrzeby humanitarne są duże. Grupa poinformowała o jego śmierci 30 lipca, wskazując na wcześniejszy atak dronem.
Charków leży blisko granicy z Rosją i od wielu miesięcy doświadcza ataków dronów i rakiet.